<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title>Odc.7 Prawie koniec</title>
		<description>Skomentuj Odc.7 Prawie koniec</description>
		<link>https://www.szkutnikamator.pl/index.php/jackowa-pasja-375/1141-odc7-prawie-koniec</link>
		<lastBuildDate>Tue, 19 May 2026 07:33:37 +0100</lastBuildDate>
		<generator>JComments</generator>
		<atom:link href="http://szkutnikamator.pl/index.php/component/jcomments/feed/com_content/1141/10" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<item>
			<title>Skalpel napisał:</title>
			<link>https://www.szkutnikamator.pl/index.php/jackowa-pasja-375/1141-odc7-prawie-koniec#comment-2762</link>
			<description><![CDATA[No to powiem Ci, że bez środków transportu będzie raczej ciężko... Na początek dorób do wózka 3cie koło z przodu , najlepiej skrętne, aby było wygodnie ciągnąć łódkę, być może trzeba będzie pomyśleć o dodaniu, dodatkowych kół (podwójne) bo te plastiki to raczej nie są koła do transportu na takie odległości lub nawet zmiany . 1,5 km to jednak dość daleko. Nie mniej we dwóch na pewno da się to wszystko zaciągnąć w rozsądnym czasie :-) Co do napędu i elementów survivalowych , to myślę że tylko to kwestia czasu :-) Gdzieś te wszystkie krawaty, i linki trzeba wiązać. Pierwsze pływania pokażą co warto poprawić :-) Ja też na początku myślałem, że bedę pływał tylko z plaży - od domu 5 min drogi z garażu 10minut, ale kłopoty z przepychaniem po plaży spowodowały że łódkę trzymam w porcie - teraz jadę - stawiam na wodzie i pływam w zasadzie kiedy chcę. Cała tą walke z wodowaniem należy skrócić i uprościć na maxa , bo inaczej nie będzie przyjemności z samego pływania a pojawi się frustracja. Ten temat musisz dobrze przeanalizować - pomyśl też o trzymaniu łódki na przystani, to w sumie bardzo dobre rozwiązanie - idzie zima więc będzie na to czas:-) Zawsze można podzwonić , popytać warto zrobić sobie rozeznanie... Polecam też dalsze wypady bo to dopiero zabawa :-) Piotrek]]></description>
			<dc:creator>Skalpel</dc:creator>
			<pubDate>Tue, 14 Oct 2014 07:34:57 +0100</pubDate>
			<guid>https://www.szkutnikamator.pl/index.php/jackowa-pasja-375/1141-odc7-prawie-koniec#comment-2762</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Jacek napisał:</title>
			<link>https://www.szkutnikamator.pl/index.php/jackowa-pasja-375/1141-odc7-prawie-koniec#comment-2760</link>
			<description><![CDATA[Na razie jestem dość mocno ograniczony transportowo. Nie mam ani samochodu z hakiem, ani przyczepki. Ta, która stoi na zdjęciach, jest nie moja. Należy do wujka, co prawda może by mi czasem pożyczył, ale to musiał bym też samochód pożyczać, poza tym on używa jej dość intensywnie - znaczy często, a jak stoi to jest przeważnie zagracona :-) Na razie będę zmuszony pewnie ciągać łódkę na wózku slipowym - widziałem na zdjęciach, że też tak zaczynałeś tylko po piachu, a ja po utwardzonej kosteczce :lol: Nad Siedlecki zalew mam 1.5 km, ale na całym zbiorniku jest zakaz pływania na silniku bo on jest pod administracją okręgowego związku wędkarskiego a przy tym dosyć mały. Więc silnik narazie mi nie potrzebny, to samo tyczy się namiotu. Co do uszek, haczyków, zaczepów, coś się pomyśli, ale tak jak pisałem w mailu, mamy zupełnie inną perspektywę, bo zupełnie inne zbiorniki, więc ja nie potrzebuję jeszcze survivalowych rozwiązań :-) We dwóch się łódkę dźwignie, obracałem ją nawet sam do góry dnem tylko porysowałem przy tym bo miałem wąsko w garażu a w pojedynkę manewrowość ograniczona. Te frędzelki na grocie to system mocowania listew - wiszą tak luzem bo jeszcze nie rozkminiłem jak tego używać, są tam jakieś rzepy, prawdopodobnie to się wsuwa w kieszeń, ale się będę jeszcze konsultował w tej sprawie z żaglomistrzem, który mi szył żagle. W przyszłości jak się uda do będę robił jakieś dłuższe i dalsze wypady i wtedy przyda się może namiot czy silnik, ale muszę się najpierw dorobić transportu.]]></description>
			<dc:creator>Jacek</dc:creator>
			<pubDate>Mon, 13 Oct 2014 17:26:22 +0100</pubDate>
			<guid>https://www.szkutnikamator.pl/index.php/jackowa-pasja-375/1141-odc7-prawie-koniec#comment-2760</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Skalpel napisał:</title>
			<link>https://www.szkutnikamator.pl/index.php/jackowa-pasja-375/1141-odc7-prawie-koniec#comment-2755</link>
			<description><![CDATA[Powiem Ci - piękna jest :-) Namiocik będziesz szył ? Pomyśl tez o jakimś napędzie - idealna była by Honda 2,5 waży tylko 12 kg Pomyśl jeszcze o uszkach z tyłu , coś jak u mnie - jest do czego potem wiązać linki, jakichś drobnych uszkach w kokpicie do wiązania różnych drobiazgów, naprawdę się przydają - niekoniecznie tak jak u mnie :-) i na dziobie ze dwa uszka Prawdę mówiąc zmieniłbym te pół-kluzy i przesunął w pobliże want , a w ich miejsce właśnie dał uszka. Z pewnościa ładnie to wygląda, ale nie sprawdzi się raczej przy cumowaniu do pomostów - tak jak pisałem wszystko jest przeważnie wyższe :-) . Co do wożenia na dachu i ciężaru... no to tak jest właśnie z ulepszaniem jachtu. Nabiera wagi z każdym drobiazgiem... Widziałem na fotkach małą przyczepkę. Zamontuj dwie deski - takie ławy na burtach i masz juz jak przewieźć jacht. Mam nadzieję , że nie zrobił się tak ciężki , ze we dwóch nie da rady go zdjąć i założyć z takiej przyczepki ? Ja pierwszy raz jak wyskoczyłem na jezioro Charzykowskie - okolice Kościerzyny , to własnie tak wiozłem łódkę, na pożyczonej jeszcze przyczepce :-) Dokładnie takiej samej , tylko w znacznie gorszym stanie :-) Jak znajde fotki z tej wyprawy to wstawię - zabawnie to wygladało, ale zadziałało :-) Pływałem i byłem pod namiotem ;-) Jeszcze chciałem zapytać - co to sa za wystające frędzelki na liku grota... nie widziałem czegoś takiego... Piotrek]]></description>
			<dc:creator>Skalpel</dc:creator>
			<pubDate>Mon, 13 Oct 2014 08:03:41 +0100</pubDate>
			<guid>https://www.szkutnikamator.pl/index.php/jackowa-pasja-375/1141-odc7-prawie-koniec#comment-2755</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>
