SzkutnikAmator.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Quinto2 Marek buduje katamaran ze sklejki Katamaran Quinto2 ze sklejki - cz. 9

Katamaran Quinto2 ze sklejki - cz. 9

Email Drukuj PDF

 

Ahoj!!
Ostatnią relację zakończyłem na przyklejeniu lewej ścianki kabiny. Potem przyszła prawa, w której dodatkowo jest zejsciówka.
Potem zaczęło się dopasowywanie krawędzi do linii dachu
Kilka razy czytałem już tutaj, że próby modyfikowania projektu pociągały za sobą mniejsze lub większe reperkusje. Z większych występków pozwolilem sobie na zmianę materiału na dach ze sklejki 6mm na 8mm. Mam obawy ze 6mm uginałoby się przy chodzeniu. Oczywiście dach (jak wszystko w tym jachcie) jest powyginany w dwóch płaszczyznach. Konstruktor robił go z kawałków 2m długości. Dokonałem bardzo wstępnej przymiarki i wysżło, że sklejki 8mm to za cholerę nie wygnę...
Pozostawiłem sobie temat do rozważenia i konsultacji i zrobiłem pokład dziobowy. Do wycięcia "z grubsza" wykonałem szablon z pianki pod panele podłogowe.
Użyłem też 8mm sklejkę ale na dziobie ugięcie jest tylko w jednej płaszczyźnie więc poszło gładko. Już dawno przestałem się przejmować stosowaniem wkrętów do dociskania przy klejeniu. Potem je wykręcam i otwory zalewam żywicą.
Po przyklejeniu dociąłem w miarę dokładnie wyrzynarką i doszlifowałem do linii burt. Finalnie krawędzie będą oczywiście zaokrąglone.
Jako przerywnik zrobiłem dno achterpiku z otwórem rewizyjnym do komory wypornościowej.
No i wróciłem do tego nieszczęsnego dachu. Konsultacje z konstruktorem powiedziały mi tyle, że z 8mm też się da... Zacząłęm od wzdłużnika środkowego.
Dociąłem mniej więcej na szerokość arkusz sklejki na część środkową (2m) i podjąłem próby dogięcia. Zachował się oczywiście dużo przyjaźniej od całego z wcześniejszej fotki ale dalej nie widziałem szansy na skuteczne jego dogięcie.
Ostatecznie zdecydowałem się na wykonanie dachu z kawałków metrowych.
Przez te całe kombinacje pojawił mi się delikatny problem z połączeniem kolejnych segmentów. Zdecydowałem się na metodę "mieszaną". Od spodu dodatkowy pasek sklejki. Od góry lekkie ukosowanie i połączenie kilkoma paskami tkaniny.
I znowu jako kolejny przerywnik przygotowałem otwory do montażu wspornika stalowego do śruby mocującej dźwigar rufowy. Trochę tam ciasnowo i nie było to do końca takie oczywiste w jaki sposób wywiercić te otwory. Z pomocą przyszło długie wiertło.
Mimo ogromnej chęci zadaszenia całości uznałem, że trzeba zrobić w miarę dużo prac w środku. Zawsze to trochę wygodniej, lepsze światło i da się do łódki wejść w różnych miejscach.
Dopasowałem i przykleiłem jaskółkę i front szafki w części dziobowej...
...oraz szafkę w mesie. Wstępnie planowałem w niej umieścić trochę elektryki i na froncie tablicę z bezpiecznikami ale na ten moment nie mam mocno rozwiniętej koncepcji instalacji elektrycznej więc wstrzymuję się z wykonaniem frontu. Może to będzie jednak zwykła szafka "na książki", a elektryka będzie gdzie indziej.
Tył szafki jest polaminowany,bo to jest część ściany kabiny, do której mocuje się podwięź wantową. Jest wzmocniona drugą warstwą sklejki i tkaniną.
Wróciłem do dachu. Jego wydłużenie o 15cm do tyłu spowodowało konieczność wykonania jeszcze jednego pokładnika. Już nie wiem ile metrów bieżących tych pokładników wyciąłem ale trochę tego wyszło.
Wspomniany pokładnik stanowi obramowanie otworu zejściówki. Razem z kolejnym wzdłużnikiem.
No i mogłem dalej przyklejać dach.
Łączenie segmentów ze sobą
I połączenie dachu z pokładem dziobowym.
Poglądowy efekt prac dekarskich.
Stosowanie wkrętów jest obarczone ryzykiem. Czasami przy wykręcaniu się ukręci. Ten konkretny przy tylnej krawędzi kabiny był dość długi. Nie mogłem go pozostawić, bo element musiał być dość mocno zestrugany i trafiłem w niego heblarką
Dwa połamane wiertła, dziura jak stodoła ale wkręt wyciągnięty.
Otwór zakołkowany na gęstą żywicę.
Z poszycia kabiny pozostała jeszcze tylna ścianka. Podobnie jak boczne wyciąłem z grubsza, odrysowałem od łódki i przykleiłem.
Trzeba było zabrać się za docięcie tych wszystkich odstających krawędzi dachu.
Najpierw jak najciaśniej wyrzynarką, potem szlifierką. Taśmówka robi taki hałas, że w końcu kupiłem sobie nauszniki. Komfort pracy wzrósł zedcydowanie.
Pierwsze zaokrąglenia. Do tego jednak muszę technologię poprawić. Chyba zamowię sobie pod choinkę szlifierkę kątową z regulacją obrotów. Taśmówka jest mało precyzjna, a w oscylacyjnych od takich prac na krawędzi niszczą się rzepy.
Zmiana tematu...
Caly czas nurtowała mnie kwestia zbiornika na wodę. Chciałem w sumie odpuścić i wozić wodę w baniaczkach ale jednak to jest jakaś wygoda taki wbudowany zbiornik. Gotowe oczywiście są na rynku, są drogie i kompletnie nigdzie nie pasują w wąskim kadłubie katamarana.
Wykombinowałem, że zrobię ten zbiornik z części ogromnego achterpika. Postawiłem ściankę, wylaminowałem wszystko tkaniną. Ostatnią warstwą będzie farba epoksydowa z atestem do kontaktu z żywnością. Pojemność tego nieregularnego kształtu trudno policzyć ale na oko to będzie jakieś 45 litrów. Do zlewozmywaka kuchennego to wystarczy i nie chciałem bardziej obciążać rufy. W pokrywie będzie otwór rewizyjny zamykany deklem Holta i jakiś wlew (i odpowietrznik też by sie przydał w sumie).
Pobór wody na dole ścianki przechodzi do szafki w kambuzie. Tam bedzie pompka przepływowa i jakieś 60cm węża to kranu. Na zdjęciu wyżej jeszcze go nie było ale na następnym już jest (widok z wnętrza szafki).
Kolejne moje utrapienie to zlewozmywak. Ten sam problem - wąsko i z fabrycznych to mieści się jeden - strasznie mały. W sumie skoro zrobiłem zintegrowany zbiornik nawodę to czemu nie zrobić też tak zlewozmywaka. Przynajmniej wykorzystam w pełni miejsce. Żeby zamaskować listwy konstrukcyjne i zrobić go równym zdecydowałem się wykleić go z herexu i potem tak jak zbiornik wody. Laminat i farba epoksydowa. Tu oczywiście muszę się przyłożyć do ładnej, równej powierzchni.
No i to byłoby na tyle. Zimno już jest i żeby coś pokleić to trzeba kilkanaście godzin grzać dmuchawą żeby żywica zdążyła stwardnieć.
Plan na sezon pomimo wielu godzin intensywnych prac znowu niezrealizowany. Tym razem jednak niewiele zabrakło. Po przkryciu achterpiku, zaokrągleniach i drobnych pracach na samej rufie będzie można laminować.
Jak co roku mam ambitne plany na zimę, żeby w domu w piwnicy porobić trochę drobiazgów. Juz nawet nie piszę więcej. Jak się uda - będzie relacja.
Sporo tego wyszło. Pozdrawiam wszystich którzy dotrwali do końca relacji i tych co nie dotrwali - też :)
Marek

 

 

Poprawiony: poniedziałek, 06 listopada 2017 00:22  

Komentarze  

 
#1 Administrator 2017-11-07 22:47
Fajna relacja
Do zaokrąglenia krawędzi pokładu użyj frezarki górnowrzecionowej. Widać na fotce że masz. Odpowiedni frez i jazda. Potem tylko wygładzić ręcznie i gotowe.

Ciekawy pomysł z tym zlewozmywakiem, Na dno daj trochę grubiej laminatu bo jak komuś nóż upadnie to nie uszkodzi
Ciekaw jestem jak wyjdzie na gotowo :D

Pozdrowionka i trzymam kciuki
Adam
 

Niestety nie masz uprawnień do komentowania artykułów. Komentarze dodawać mogą tylko zarejestrowani użytkownicy portalu.

Zaloguj się!

Newsletter: Co nowego?



Wiadomość HTML?


Info

Witryna SzkutnikAmator.pl została utworzona, jest prowadzona i utrzymywana przez szkutnię adamboats.pl oraz sklep żeglarski SZTORMIAKI.PL

Wszelkie prawa zastrzeżone.